Wielu producentów chwali się, że ich elektryki mają wysoką moc ładowania. Nie wspominają jednak o tym, że tę szczytową moc osiągają na krótki czas, a potem drastycznie ona spada. Świetnym przykładem jest Tesla Y Long Range, która na początku faktycznie ładuje się z mocą przekraczającą 200 kW, ale już w okolicach 20 proc. naładowania akumulatora moc ta zaczyna szybko spadać, a przy 50 proc. naładowania wynosi już tylko około 100 kW. To zaś znacząco wydłuża całkowity czas ładowania. Dlatego kupując elektryka, warto znać przede wszystkim jego tzw. krzywą ładowania. A jak pokazują niezależne testy, badania i raporty, mało kto pod tym względem może się równać z Kią i jej innowacyjną 800-voltową architekturą elektryczną.
Krzywa ładowania jest ważniejsza niż moc!
Co oznaczają zielone tablice rejestracyjne i kto może z nich korzystać
Po naszych drogach jeździ coraz więcej samochodów, które mają specyficzne zielone tablice rejestracyjne. Są one dedykowane wyłącznie autom elektrycznym. Skąd taki pomysł? Jakie korzyści za sobą niesie?
Kia EV6. Elektryczny crossover. Którą wersję wybrać?
Na tle innych elektrycznych samochodów Kia EV6 wyróżnia się przede wszystkim architekturą 800V, która zapewnia ultraszybkie ładowanie – po niespełna pięciu minutach otrzymujemy zasięg 100 km. I to w każdej wersji modelu – RWD, AWD, GT. Czym zatem różnią się one i którą powinniście wybrać?
Dopłaty do aut elektrycznych. To ostatni moment, by z nich skorzystać!
Świetnie wyposażone Niro EV za niecałe 136 tys. zł, a model EV6 z zasięgiem ponad 500 km i 800-voltową technologią umożliwiającą ultraszybkie ładowanie za 177,5 tys. zł. Nie, to nie są ceny netto, ani nie ma w nich żadnego haczyka. Naprawdę nową elektryczną Kię można obecnie kupić taniej, niż porównywalne pod względem wielkości, wyposażenia i osiągów auto spalinowe. To możliwe dzięki aktualnym promocjom w salonach marki i dopłatom z programu „Mój Elektryk”. Jednak fundusze na te ostatnie szybko się kończą, dlatego warto nie czekać z decyzją.